czwartek, 23 stycznia 2014

Nasza rodzima marka MINCER

Jako wielbicielka maseczek skusiłam się ostatnio w naszej drogiej Naturze na dwa cudeńka.
Pierwsze cudo to maseczka odżywczo-relaksująca z czereśnią i imbirem, druga zaś odżywczo-regenerująca z awokado i mandarynką.
Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że w Polsce nadużywa się parafiny i ropopochodnych w kosmetyce. Począwszy od peelingów, na maskach i kremach skończywszy. Nie wiem, może parafina utrzymuje konsystencję bardziej stałą?
Maski pięknie pachną, uwielbiam czereśnie, miałam suchy szampon czereśniowy z Batiste i jego woń bardzo przypadła mi do gustu.
Firma Mincer reklamuje się jako najlepsze kosmetyki naturalne, gdyby nie parafina dałabym duży plus.
Maseczki niestety nie oddziałały na moją skórę w jakiś spektakularny sposób, gdyby nie parafina byłoby super.



3 komentarze:

  1. Pierwsze słyszę. Gdyby nie ta parafina...

    OdpowiedzUsuń
  2. nie słyszałam o nich jeszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam do tej pory o firmie, nie wiem jak pozostałe ich produkty, ale faktycznie parafina w maseczce nie brzmi zbyt przekonująco.

    OdpowiedzUsuń